Sunday, May 31, 2015


Hello! I hope everyone is having a great Sunday so far. If you haven't been able to follow my Instagram feed lately, here's a detailed recap of everything that's been going on!
If you do want to keep updated everyday, make sure to follow me @shenaniganska.


PL: Dzien dobry! Mam nadzieje, ze wszyscy czujecie sie swietnie podczas tego weekendu. Jesli nie byliscie w stanie sledzic mnie codziennie na Instagramie, mam dzisiaj dla Was podsumowanie wszystkiego co sie ostatnio tam dzialo!
Jesli chcecie byc jednak na biezaco, obserwujcie mnie tutaj @shenaniganska.

Last weekend was Memorial Day in America, so we got to have three days off. That usually means hanging out with your friends, family, having pool parties and barbecues. As nice as it was having a Monday off, Tuesday felt like this: everybody was waiting for Friday ;)

Ostatni weekend obchodzilismy dzien wspominania tych, ktorych odeszli walczac o Ameryke. Oznaczalo to rowniez trzy dni wolnego, wypelnionych zabawa z przyjaciolmi i rodzina przy basenie i grillowaniu. Milo bylo zaczynac kolejny tydzien pracy od wtorku, co nie oznacza, ze kazdy nie marzyl o tym zeby byl juz piatek ;)

One of the recent fashion posts was this fun and flirty little number: the hooded dress. You can read more about it HERE.

Jeden z ostatnich modowych postow na blogu to ta sukienka z kapturem. Mozecie przeczytac o niej wiecej  TUTAJ.

BEVERLY HILLS 90210 is another post from my L.A.Travel Diary. To see more pictures and interesting movie facts about this place, you can check it out HERE.

Kalifornijskie Beverly Hills i jego kod pocztowy 90210 to kolejny post z mojej kwietniowej wyprawy na zachodnie wybrzeze. Po wiecej zdjec i ciekawych informacji o pewnym hollywoodzkim filmie, zapraszam TUTAJ.

Throwback Thursday is almost always about places I got to visit in the past. Very often, it's also about my dear friends I had a pleasure of traveling with. The picture on the left is a throwback to my cross country adventures with Maja, with our first stop in Chicago. (You can find the whole cross country story HERE.)
The picture on the right is me and my other love: New York City. Enough said.

Czwartki poswiecone sa zazwyczaj zdjeciom z przeszlosci, w szczegolnosci z miejsc ktore udalo mi sie odwiedzic. Bardzo czesto sa tez o moich przyjaciolach, bo to przewaznie z nimi dziele te wspomnienia. Zdjecie po lewej to wspominki mojej wyprawy po Ameryce z Maja, gdzie naszym pierwszym przystankiem bylo Chicago. Mozecie przeczytac cala relacje z tej wyprawy TUTAJ.
Zdjecie po prawej to ja i moja druga milosc: Nowy Jork. I wszystko jasne.

The latest fashion post that means very much to me, talks about this leopard print maxi wrap skirt, which has a very long and interesting story. You can read more about it HERE.

Ostatni modowy post, ktory jest mi w szczegolnosci bliski, mowi o tej pieknej dlugiej spodnicy, ktora ma bardzo dluga i ciekawa historie. Mozecie przeczytac wiecej o niej TUTAJ.

I also couldn't go a whole week without posting pictures of my favorite little person in the world! Julie is growing up right before my eyes, and I just can't get enough of her personality. She's a firecracker, and everything she does or says, is just so. damn. ADORABLE.

Oczywiscie tydzien nie bylby kompletny gdybym nie podzielila sie zdjeciami mojej ulubionej malutkiej osobki na swiecie! Julia rosnie mi przed oczami i kazdego dnia nie moge sie nadziwic jaka ma wspaniala osobowosc. Jest niesamowita i wszystko co robi jest przesacone slodkoscia.

I'm not much of a baker, but I will say this banana bread was the bomb! If you can forget for a second how much butter and sugar actually goes into it, I guarantee it's a real party in your mouth. Just like everything in life though, there needs to be balance, and I try to remember about my healthy vegetables, too. Just look at that homegrown asparagus, isn't it just mouthwatering?!

Niezbyt czesto chwytam sie pieczenia, ale musze przyznac, ze ten bananowy chlebek wyszedl mi fantastycznie! Jesli oczywiscie jestescie w stanie zapomniec o tym ile cukru i masla potrzeba do upieczenia tego cuda, zapewniam wam, nie pozalujecie! No ale tak jak w zyciu wszystko musi miec rownowage, staram sie pamietac rowniez o spozywaniu warzyw. A jesli mam przed soba takie szparagi wyhodowane we wlasnym ogrodku, to wcale nie jest trudne zdrowe odzywianie :)

Look at me talking about healthy lifestyle, when there's sweets for breakfast and burgers for lunch. Still, I'm going to stand by what I said: you can have anything you like, as long as you remember eat it in moderation.

No dobra, ja tu o zdrowym odzywianiu, a tutaj znowu takie slodkosci i fast foody. No ale nic, nadal trzymam sie przy tym, ze wszystko mozna, o ile pamieta sie o umiarze :)

Have a wondeful day, loves!

Friday, May 29, 2015


Today I want to take you on the walk through Venice Beach. 

This place is truly an epitome of California, where you can find the most relaxed people on the planet (and a couple of those who took their freedom to the next level). ;)

 Venice truly is a crazy place to experience, but today I just wanted to share few photos of this colorful paradise for aspiring photographers.

Also, here's a throwback to my first visit and a post about Venice Beach - HERE.


PL: Dzien dobry! Na dzisiaj przygotowalam dla Was kilka kolorowych zdjec z Venice Beach. To miejsce w Los Angeles, ktore nazwalabym esencja Kalifornii z uwagi na ludzi, ktorych mozna tam napotkac. Mowie tutaj o bardzo zrelaksowanej atmosferze i tych indywidualnosciach, ktore swoja wolnosc epatuuja czasami... ekscentrycznie ;) - a moze tylko moja polskosc przemawia?
Tak czy inaczej, to bardzo barwne miejsce i raj dla fotografow. 

TUTAJ mozecie przeczytac i zobaczyc post z mojej pierwszej wizyty w tym miejscu.

Wednesday, May 27, 2015


Diane von Furstenberg might have her Journey of a Dress, but I have my own story to tell. 

Let's call it a Journey of a Skirt.

A journey of this wrap skirt began sometime over 30 years ago, when mom received it from her friend, who lived in America at that time. I have so many memories of my mom wearing a skirt wrapped around her waist, it became my favorite thing of hers. Something I simply identified with her. 

Now that I'm almost 25, and my taste in fashion is much different than what it used to be back in Poland, I find myself looking for those pieces my mom used to wear. I guess it's in my blood, cause my mom was always dressing like such a rock star ;) And the great (best!) mother that she is, my mom decided to give me a skirt I always longed for. It's amazing how a simple piece of fabric can bring you so much closer to the people you love and miss everyday. 

And here I am now, proudly wearing a 30 year-old skirt, which my mom once received from America. If you ask me, that's a true circle of life definition right there ;)

PL: Dzisiejszy post jest czyms na kroj historii znanej projektantki Diane von Furstenberg i jej ikonowej sukienki 'wrap'. Moja opowiesc tyczy sie spodnicy, a dokladniej tej, ktora moja kochana mama dostala w prezencie od przyjaciolki mieszkajacej owczas w Ameryce. Bylo to ponad 30 lat temu. Nie jestem w stanie Wam tutaj napisac jak wiele wspomnien zachowalam z czasow, kiedy widywalam swoja mame w tej pieknej spodnicy. To niesamowite jak jestesmy w stanie utozsamiac kawalek materialu z bliska nam osoba. Ja co prawda mam juz prawie 25 lat i moje gusta sie wciaz zmieniaja, jednak wydaje mi sie, ze doroslam juz do pewnego stylu, za ktory zawsze podziwialam swoja mame. Ta spodnica jest jego kwintesencja. 
Zabawne ile razy jako nastolatka przeszukiwalam szafe swojej mamy i przebieralam po kryjomu, by choc przez chwile poczuc sie jak dorosla kobieta. A moze po porstu chcialam byc jak moja mama? Nic dziwnego, bo ona naprawde jest najwspanialsza i spelnia moja marzenia nawet wtedy, kiedy sobie z tego nie zdaje sprawy...

Podsumowujac, spodnice odziedziczylam po mamie, a jako ze i ja teraz mieszkam w Ameryce, czuje sie jakby zycie zatoczylo kolejny kreg. Spodnica wrocila skad przyszla! I ja nie moglam byc wieksza szczesciara, w koncu odziedziczylam dobry styl po mamie ;)

Also, special shout out to my wonderful mom!

 It was Mother's Day yesterday in Poland, and even though I got to skype with her, I wanted to dedicate this post to her as well. After all, it's all thanks to my mama...

Thank You, mamuska. Love YOU.

MAMUSKA, ten post specjalnie dla Ciebie! Kocham CIE!

I told you, she dressed like a rock star :)

Saturday, May 23, 2015


90210 - the zip code that everybody is familiar with. At least everybody I know. We remember it from TV ever since we were kids, but couldn't even place it on a map. We remember it from our dreams hoping one day we will live a lifestyle of those rich kids. 

While Beverly Hills is not only all that glamour and expensive things (there are affordable parts of the city as well), today I wanted to show you pictures of places I will probably never afford to stay or shop at... And that's OK. Window shopping is where its at anyway! ;)


90210 - kod miastowy, ktory z pewnoscia kazdy potrafi zidentyfikowac. No albo przynajmniej moi rowiesnicy. Pamietamy go bardzo dobrze z telewizji, ale jeszcze wtedy nie mielismy bladego pojecia gdzie sie znajduje na mapie. Pamietamy go rowniez marzac o tym jak pewnego dnia sami bedziemy mogli zachlysnac sie bogactwem jak dzieciaki ze znanego serialu.

Mimo ze Bevely Hills to nie tylko glamour i przepych (bo sa jednak rowniez przystepne czesci miasta), to dzisiaj chcialam sie z wami podzielic zdjeciami z miejsc, w ktorych prawdopodobnie nigdy nie bede w stanie mieszkac lub robic zakupow... Ale to nic. Podziwianie witryn sklepowych gora! ;)

Remember Julia Roberts in Pretty Woman getting a special treatment from Richard Gere? The Beverly Wilshire Hotel is where the movie star stayed with her lover in crime. Her first taste of the high-life...

Pamietacie Julie Roberts z Pretty Woman oplywajaca w luksusie dzieki Richard'owi Gere? The Beverly Wilshire Hotel to miejsce, w ktorym gwiazda mieszkala ze swoim filowym kochankiem. To wlasnie tam Julia zapoznala sie z nowym swiatem...

And what about the famous scene from the movie when Julia Roberts is denied assistance in one of the luxurious stores? Rodeo Drive is just across the street from the hotel where she stayed at (in the heart of Beverly Hills) with lots of designer boutiques when Julia tried to shop. Well, she got her revenge, and I got some pictures for you.

A co powiecie o scenie w ktorej Julia zostaje wyproszona z bogatego sklepu, gdyz wedlug ekspedientki nie byloby by jej stac na zaden zakup? Rodeo Drive to miejsce znajdujace sie bezposrednio po drugiej stronie ulicy od 'filmowego' hotelu (zreszta w sercu Beverly Hills) z wieloma butikami znanych designerow. Coz, Julii udalo sie zemscic na niemilej 'pani sklepowej', a ja za to mam dla was kilka zdjec.

Having my Pretty Woman moment...


Customized Rolls Royce. I'm not much of a car lover nor do I know anything about it (besides driving), to me it's just another shiny overpriced car... but I will say, for everybody else, it was hard not to stop and take pictures of it. The car was parked in front of the Bijan store and belonged to its owner. Duhh...

Rolls Royce robiony na zamowienie. Osobiscie nigdy nie interesowaly mnie zadne samochody, zwlaszcza te lsniace, blyszczace i zdecydowanie za drogie... ale musze przyznac, wszyscy inni lacznie z moim kumplem nie mogli przejsc obojetnie i nie pstryknac zdjecia. Sam samochod byl zaparkowny przed sklepem Bijan, ktorego gosc jest wlascicielem. A no wlasnie...

And the closest I'll ever get to Tom Ford :P Do you know the feeling when you know you can't afford something, so you don't even come into the store? I mean, apparently I don't have confidence of Julia Roberts, so window shopping had to do.

Znacie to uczucie kiedy wiecie, ze was na cos nie stac, wiec nie wchodzicie do danego sklepu? Ja jednak nie jestem tak odwazna jak Julia Roberts, wiec nie pozostalo mi nic innego jak podziwianie witryn sklepowych ;)

Like I mentioned before, there are places, which everybody can afford, and the Sprinkles Cupcakes is one of them! Adored by all of the fellow bloggers, heaven for my sweet tooth problem. And that Cupcake ATM?! The perfect solution to late night runs.

Wreszcie cos wartego mojej kieszeni! The Sprinkles Cupcakes jest uwielbianym miejscem wszystkich blogerow i niebem dla mojego slodkiego podniebienia/uzaleznienia. No i ten automat?! Idealny na nocne eskapady po cos slodkiego :)

And last but not least... Nothing better than finishing a gorgeously glamorous (pretending we are celebrities) day than at the famous Beverly Hills Hotel! The one where all the old Hollywood stars were considered always welcomed way before Beverly Hills was even considered a city.  The popularity of this place is so big, you can almost feel the spirits of all the stars that once graced this place with their existence.

Na zakonczenie naszego szykownego (udajemy ze jestesmy slawni) dnia, nie bylo nic lepszego jak odwiedzenie znanego na calym swiecie Beverly Hills Hotel! To wlasnie tam pierwsze gwiazdy Hollywood byly stalymi bywalcami na dlugo przed tym, jak Beverly Hills bylo uznawane za osobne miasto. Popularnosc tego hotelu jest tak silna, ze bedac tam bylismy w stanie odczuc obecnosc wszystkich tych, ktorzy kiedys zdolali zaszczycic to miejsce swoja obecnoscia.

I hope You enjoyed Your one day in Beverly Hills along my side, and that it was everything You thought it would be!

Now, down to Earth and back to the reality, 

have a wonderful Memorial Day weekend!

P.S. Stay classy! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...